Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowa Huta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowa Huta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 stycznia 2011

Noworoczne zaćmienie


No tak. Nie dość, że ten czas tak szybko biegnie, to jeszcze natura funduje nam na dobry początek zaćmienie. Dobrze, że tylko słońca, a niekoniecznie umysłu... Muzeodajnia cieszyła się szczególnymi względami Nieba, bo zesłano nam mgłę na tyle gęstą, że posłużyła jako naturalny filtr do oglądania zaćmionego słoneczka. 80% zaćmienia to nie taka znów częsta sprawa, więc służbowo wybrałam się na uwiecznienie tego faktu. Nie wiadomo, kiedy trzeba będzie postraszyć krnąbrnych współpracowników jakąś wymyślną klątwą, a już starożytni Egipcjanie wiedzieli, że zaćmione słońce nieźle się do tego nadaje :)

Postanowiłam więc Państwa trochę postraszyć, tak dla wprawy. Poniżej parę fotek oraz dramatyczny film dokumentalny znad Łąk Nowohuckich.

Nowa Huta, godzina 9.35

 Ciemność ogarnia niepokornych... 
(to akurat nieprawda, bo tu już się robiło coraz jaśniej)


 „Coś zżera słońce”, triller, reż. God Almighty,
prod. Muzeodajnia Pictures, Nowa Huta 2011

piątek, 1 października 2010

Wadowskie reminiscencje


O wernisażu w Muzeodajni już pisałam, nawet ilustrowałam fotkami. Ale magia ruchomych obrazków posiada olbrzymią siłę przekonywania, dlatego dziś zapraszam do obejrzenia filmowej relacji z wystawy (i Wadowa samego), którą nagrała telewizja internetowa CBC24.com. Mam wielką nadzieję, że ta relacja zachęci Państwa do chwilowego porzucenia światów wirtualnych i odwiedzenia realnej Muzeodajni :)

Zapomniane dziedzictwo Nowej Huty - Wadów from CBC24.com on Vimeo.

czwartek, 23 września 2010

Święta, święta i po wernisażu


Czas pędzi bezczelnie do przodu. Lato się skończyło, zatem przyszła pora na kolejną wystawę w Muzeodajni. Tym razem opowieść snuje się wokół Wadowa jak dym z jesiennego ogniska. Trochę feministycznie, bo Wadów to domena kobiet o silnych charakterach, więc kobiety stanowią tu spory procent opowieści (nie wiem, czy przypadkiem nie udało mi się zastosować modnych ostatnio parytetów...). Warto przybyć na wystawę w ciągu najbliższego miesiąca, bo część co wrażliwszych eksponatów będzie musiała wrócić do właścicieli nieco wcześniej. A jeśli ktoś się za bardzo zmęczy, to zawsze może odpocząć w cieniu czerwonych klonów palmowych, porastających ostatnio wnętrze Muzeodajni :)

Więcej szczegółów można znaleźć tutaj. Zapraszam!


Na takim wernisażu łatwo zostać paparazzim chowającym się za drzewem ;)
(fot. Paweł J.)

Otwarcie odbyło się w klonowej alei prowadzącej do wadowskiego dworu
(fot. Paweł J.)

A to właśnie ten eksponat, dla którego trzeba się pośpieszyć
ze zwiedzaniem wystawy (mam na myśli to w gablotce)
(fot. Paweł J.)

Były też jeszcze bardziej przyjemne momenty wernisażu... (fot. Paweł J.)

Na koniec uczestnicy zostali porwani na miejsce akcji i na własne oczy
mogli zobaczyć, jak Kraków dba o swoje zabytki. Na pierwszym planie piękna Ula
(fot. Marta Ś.)

czwartek, 15 lipca 2010

Twórczość w upale


Aura taka bardziej hiszpańska. Na chodniku przed Muzeodajnią dzielni bomberos uruchomili przenośną fontannę, którą niewdzięczni (i nieliczni) przechodnie ze wzgardą obchodzą szerokim łukiem. Aż się chce wyjść z biura i pojechać pod Grunwald...

A tymczasem ochłodzić mnie muszą wichry historii lokalnej, przelatującej ponad nowohucką ziemią. Wichry, które chłodzić musiały również rozgrzaną atmosferę dziejową. Bo czegóż tu nie ma? I rozgrzane piece wypalające garnki w jednym z największych podkrakowskich warsztatów rzemieślniczych na początku naszej ery. I potężny konflikt między cynicznym biskupem a wybuchowym, piętnastowiecznym antyklerykałem, domagającym się komunii sub utraque specie z przyczyn politycznych. Zamieszkiwali tu reformatorzy krakowskiego nauczania medycyny, którzy na włodarzach grodu Kraka wymogli między innymi zakaz wyrzucania z miasta panien z dziećmi, a także pewna bardzo odważna panna (tym razem bez dziecka), która za włączenie się w działalność patriotyczną polskich bohaterów została przez dobrotliwego Franza Josepha zesłana do twierdzy, z której żywa już nie wyszła. A o mały włos dziś przyjeżdżałyby tutaj wycieczki oglądać jedną z rezydencji Prezydenta II RP, gdyby po tragicznej śmierci Narutowicza głosy wyborcze rozłożyły się inaczej... Tak właśnie wielowątkowy jest Wadów.

Wszystko to teraz skrupulatnie spisuję, żeby Państwu zaprezentować już we wrześniu, na kolejnej wystawie o zapomnianych zakątkach Nowej Huty.

wtorek, 15 czerwca 2010

Obrazki z Nowej Huty


Muzeodajnia właśnie odpoczęła po wyczerpującym łikendzie, podczas którego sporo osób zaglądało do Huty. Niektórzy trochę przestraszyli się sobotniej pogody, apogeum możliwości polskiego czerwca
(35 stopni w cieniu i niebo bez jednej chmurki), ale za to niedziela przyniosła spodziewaną ochłodę i nawet komary nie zdołały zatrzymać żądnych wrażeń eksplorerów nowohuckich tajemnic oraz pożeraczy archeologiczno-historycznych kiełbasek z musztardą
(i keczupem). A zatem kilka reklamowych fotek, jak można przyjemnie spędzić czas, jeśli zaufa się specjalistom :)


Grabowa aleja pałacowego parku w Łuczanowicach 
wydaje się kłaniać na przywitanie gości...

Romantyczny zakątek czyli cmentarz kalwiński w Łuczanowicach. 
Ania z Zielonego Wzgórza byłaby zachwycona

„Stąd nader miły rozsuwa się krajobraz. Ku południowi 
rysują się Tatry, a na ich tle piękne okolice brzegów Wisły” 
(Józef Łepkowski, 1863 r.)

Chrystus spękany na słońcu i wietrze...

Natura stara się naprawić działania człowieka 
(stary folwark w Pleszowie)

Nagroda dla wytrwałych 
(tak kończą bohaterowie :) 

wtorek, 27 kwietnia 2010

Urodzinki


A Słoneczna Muzeodajnia właśnie skończyła 5 lat! Z tego powodu w niedzielę odbyły się centralne uroczystości upamiętniające tę jakże ważną rocznicę. Były przemówienia, prezentacje, Bardzo Poważna Debata oraz, oczywiście, tort! Ze świeczkami, które komisyjnie zostały zdmuchnięte, co nie zostało udokumentowane fotografią, bo aparat zaciął się w tym momencie. Pewnie ze wzruszenia.

Co nam się udało zrobić przez te 5 lat? 12 wystaw, 14 książek, bardzo dużo lekcji, wycieczek i objazdów muzealnych, opisać naukowo niemal 1000 Bardzo Cennych Pamiątek i przeprowadzić jeszcze parę innych szalonych pomysłów. A co ważniejsze zgromadzić grono Wiernych Przyjaciół, które wciąż się rozrasta i puchnie tak, że nasze 70 metrów kwadratowych powierzchni już wszystkich naraz nie pomieści (dlatego kwitnie wśród nas idea muzeum rozproszonego, w którym nie występuje problem lokalowy).

Czy to dużo, czy mało - osąd nie należy do nas. Jedno jest pewne: szaleństwo rozwija się w nas wraz z wiekiem, a zatem nieustająco oraz słonecznie zapraszamy Państwa do korzystania z efektów.



A oto tort po zdmuchnięciu :)
(fot. zaprzyjaźniona Ania K.)

piątek, 19 marca 2010

Dopowiadając


Tak mi właśnie przyszło na myśl, że ja Państwu nie powiedziałam o jaką wystawę chodzi... A zatem, uderzając się w swą własną pierś, dopowiadam: „Budujemy KOŚCIÓŁ. Współczesna architektura sakralna w Nowej Hucie”. Opowiada o architekturze nowohuckich kościołów od słynnej Arki Pana z lat 70. XX w., aż po kościół-rybę na ul. Bulwarowej (w trakcie budowy). Plany, rysunki, fotografie procesu twórczego i twórców wszelakiej maści, najważniejsze momenty budowy i dane statystyczne, a do tego jeden najciekawszy eksponat z każdego z dziesięciu kościołów - oto czego się możecie Państwo spodziewać, przekraczając próg Muzeodajni. A oprócz tego przemiłej obsługi, z którą warto zamienić parę słów, aby usłyszeć wiele dodatkowych, fascynujących historii w cenie zakupionego biletu :)


Impresje powernisażowe: jak na kościelną wystawę widok dość symboliczny...
Fotkę dedykuję Bractwu Krwiopijców :)

czwartek, 18 marca 2010

Fotoreportaż ż wernisaż(u)


Wystawę uznano za otwartą. Kto był, ten wie. Kto nie był, niech przyjdzie! Rozpisywać się nie będę, bo wystawy są do oglądania, a nie do czytania. Zatem poniżej kilka zachęcających fotek :)


Tuż przed otwarciem... Wszystko zielone :)


Każdy kościół zajmuje sześć metrów kwadratowych...


Specjalne wskazówki na podłodze wykonano, żeby się nie pogubić na tych 60 kwadratowych metrach.


Moja ulubiona ściana - ascetycznie piękna.


Pierwsi goście: ważna rozmowa Dużego z Małym
(Szymek opowiada kardynałowi, jak naklejał z tatą kreski na podłodze)


Atmosfera się zagęszcza...


Dumny i blady kurator :)


W tle nad tłumami góruje konsul Niemiec


Jak kościelna wystawa, choćby architektoniczna, to musi być i chór.
Tym razem czerwono-czarni z Politechniki.


Nowohucka czwórka :)
A teraz konkurs: która z czterech głów nie pasuje do reszty? I nie chodzi o okulary ;)

wtorek, 1 grudnia 2009

Krok po kroku, krok po kroczku...


... najpiękniejsze w całym roczku, idą święta. A do Nowej Huty już doszły! W Alei Róż, w miejscu Lenina stanęła wielka choinka, a wokół niej pojawiły się dziś kolorowe cudeńka, pełne wieżyczek i lepionych mniej lub bardziej nieporadnie figurek. Dziś w południe odbył się konkurs na szopkę krakowską z elementami architektury nowohuckiej. I znów Nowa Huta przoduje w Krakowie, bo na Rynku, pod Adasiem, konkurs dopiero w czwartek :)




sobota, 26 września 2009

Nowości w Muzeodajni


Nowa wystawa w Muzeodajni już otwarta. Wernisaż miły i pełen wrażeń, o których może lepiej zamilczę... Większość uczestników zadowolona, a przynajmniej nie ośmiela się mówić inaczej :)

Poniżej parę fotek made by Allya:


Kolega Andrzej wczytuje się pilnie w dramatyczną biografię pięknej, acz nieszczęśliwej Izy Branickiej



Nasze własne mauzoleum Wierzbięty z Branic, z Włodkiem Żelaznym po prawej :)


Kącik kościółkowy


Pan Jan Filip Sommer, attaché kulturalny konsulatu niemieckiego w Krakowie (ten wysoki) stoi na czele naszych gości (od lewej): ekipa archeologów z Branic, ekipa z Muzeum PRL w Światowidzie (z samą panią dyrektor), wyż wspomniany Jan Filip, słynny Maciej Miezian, redaktor Jan z "Głosu" oraz zaprzyjaźniony pan Zygmunt od Ogrodów :)


Silna grupa wernisażowych wycieczkowiczów przed popielową ruiną w Ruszczy


Branicki gospodarz Jacek przed archeologiczną posiadłością w Branicach


Zakończyliśmy na piano nobile starego dworu Branickich (czyli w tzw. lamusie), wśród skorup skrzętnie wykopywanych przez jackową ekipę :)

wtorek, 8 września 2009

To już rok...


Minął już rok, odkąd zawracam Wam głowę różnymi różnościami. Nadszedł zatem czas na kolejne zaproszenie do Nowej Huty:



Będzie mi niezmiernie miło Państwa gościć zarówno na wernisażu, w samo południe 23 września, lub kiedykolwiek w czasie trwania wystawy, aż do 28 lutego 2010 roku :)

wtorek, 23 czerwca 2009

Deszczowy łikend


Nawalił chyba patron od pogody. Albo ktoś nam nieżyczliwy (konkurencja?) odwołał się do sił nieczystych. Dość, że całkiem ciekawie zapowiadająca się łikendowa impreza „Zajrzyj do Huty” dokonała się w strugach lejącego się z niebios deszczu. Być może był to nawet lokalny potop, wyproszony przez cystersów z Mogiły, którym nie w smak świętowanie jubileuszu sześćdziesięciolecia „miasta bez Boga”. A może nie chcieli dopuścić do odkrycia, że na terenie Nowej Huty, w Ruszczy, stoi kościół starszy od ich klasztoru? Kto ich tam wie...

Grunt, że ludność, nie bacząc na ten wodny spektakl, do wszystkich zakątków Huty dotarła, w atrakcjach udział wzięła i kiełbaskami czosnkowymi w archeologicznym anturażu na koniec się posiliła. Konie pod kopcem też się nie potopiły, można więc odnotować kolejny sukces na koncie Załogi Słonecznego!


Ułani pod prasłowiańskim kopcem Wandzi. Fot. PJ

A jakby ktoś chciał się dowiedzieć, po co zaglądać do Huty, to zapraszam tutaj.

piątek, 3 października 2008

Myślodsiewnia powernisażowa



Wypoczęta już nieco uprzejmie donoszę, iż wielomiesięczne wysiłki, mające na celu stworzenie nowej wystawy, zakończyły się sukcesem. Wernisaż przebiegał w tłocznej atmosferze, pod okiem całej trójcy dyrektorskiej, a zakończył się na łuczanowickim cmentarzu, dokąd udali się najwytrwalsi uczestnicy. Może to nie brzmi zbyt optymistycznie, kiedy impreza kończy się na cmentarzu, ale w tym przypadku, proszę mi wierzyć, naprawdę warto było! :D


Tutaj widać tłumy :)


A tak zastawione były wernisażowe stoły

Dla bardziej zainteresowanych: tutaj można przeczytać więcej o samej wystawie.
Zapraszam!