Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPowieści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPowieści. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 kwietnia 2012
Jak zostać artystą
Internet to niezgłębione morze zaskakujących informacji. Ja na przykład dowiedziałam się, całkiem przypadkiem, że jestem artystą wykonawcą utworów muzycznych i znajduję się na liście. Wprawdzie jeszcze nie dziedzictwa narodowego, tylko wykonawców niezrzeszonych, ale kto wie do czego jeszcze w internecie dojdę? Jakby tego było mało, to w dodatku należę do grupy pod nazwą „Schola i Bracia Dominikanie”. Coraz lepiej, prawda? A wszystko to za sprawą dwóch świetnych płyt, do których powstania udało mi się przyczynić. I nie powiem, że bez przyjemności :)
Teraz Związek Artystów Wykonawców STOART, na którego stronie zamieszczono wyżej wymienioną listę, zwraca się do nieświadomych swego istnienia artystów z apelem, aby się zgłaszać po odbiór tantiem. No cóż, widać na tym świecie wszystko zostało już wycenione. Dla mnie jednak udział w tym wspólnym śpiewaniu nadal pozostaje bezcenny i żadne tantiemy nic tu nie poradzą. I łezka się w oku kręci, że to już dziesięć lat minęło od tamtej pamiętnej nocy w dominikańskim refektarzu... :)
Zatem zerknijcie na tę stronę, bo może się okazać, że również jesteście nieuświadomionymi artystami. A płyty polecam, bo nieźle nam wyszły :)
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Klawiszowstręt
Pewien wiercipięta wytknął mi ostatnio (no, trochę dawniej niż ostatnio), że przydałoby się coś nowego na blogu napisać. Cóż, ma człowiek rację. Ale ponieważ moja zawodowa praca składała się w minionych tygodniach głównie z siedzenia przed monitorem i stukania w klawisze (komputerowe oczywiście), więc jakoś blogomuza nie chciała mnie nawiedzić. Za to dziś oficjalnie zakończyłam zmagania, aby odpowiednie dać rzeczy słowo i mogę obecnie nawet i Muzy (przez duże M) posłuchać...
Dominik i Pies czyli Święty z Atrybutem ;)
Ale dziś jeszcze sobie poświętuję z całą dominikańską rodziną :) I w ramach prezentu proponuję sekwencję ku czci św. Dominika odśpiewaną dokładnie siedem lat temu podczas pamiętnej Kapituły Generalnej w Krakowie. Internet to jednakowoż fantastyczny wynalazek! :)
Współczesna wersja dominikanina z atrybutem ;)
czwartek, 9 grudnia 2010
Contemplata aliis tradere...
Dominikańskie zawołanie z powyższego tytułu (przekazywać innym to, co odkryliśmy dzięki kontemplacji) ma swoje rozszerzenie: wszędzie, wszystkim i na wszystkie sposoby. A ponieważ społeczeństwo w dużej mierze przeniosło się do internetu, skoro fejzbuk jest jednym z największych państw świata pod względem ludności, to głoszenie też trzeba przystosować do istniejących warunków. Dlatego nasi bracia kaznodzieje rzucili się w głębiny Sieci i zamiast głosić rekolekcje w kościele, wrzucają rekolekcje w wirtualność. I choć w powyższym zdaniu czai się wyrzut (bo jednak nie całe życie toczy się wirtualnie i bywają jeszcze ludzie, którzy nawet komputera nie mają, o internecie nie wspomnę...), to jednak warto takie rekolekcje sobie zafundować. Korzyści z tego wszelakie: nie trzeba wychodzić z domu w paskudną pogodę, nie trzeba mieszkać w strefie bezpośrednich wpływów dominikańskich, można się włączyć w dowolnej porze dnia lub nocy, wielokrotnie wracać do usłyszanych treści, a wszystko to zabiera dziennie jakieś dwie minuty. I do tego podane ludzkim językiem, bez „umiłowanych w Chrystusie sióstr i braci” oraz „drogich słuchaczy Słowa Bożego”. Krótko, jasno i na temat. I choć akurat tego brata wolę czytać niż słuchać, to i tak serdecznie polecam, bo mądrze gada! :) Przestrzegam tylko przed czytaniem komentarzy poniżej nagrania, bo włącza się w człowieku odruch fizjologiczny...
A jeśli ktoś nie ma w sobie na tyle heroizmu, żeby zrywać się przed świtem i gnać na Roraty, to na odpowiedniej stronie znajdzie nagrania pod wiele mówiącym tytułem: Roraty dla tych, co zaspali. Wprawdzie to tylko kazania, ale zawsze coś ;)
czwartek, 30 września 2010
Przedzimie
Za oknem mokro, zimno i wieje, sezon na katar rozpoczęty, a do Lwowa po 64 latach wrócili dwaj dominikanie. Najwyższa pora na zimowy taniec :)
Póki co o jednego za dużo...
środa, 4 marca 2009
Najlepsza załoga Słonecznego
W Muzeodajni zmiana warty, nastał dla załogi nowy commander. Młoda, świeża krew. No cóż, wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastują rychłe nadejście wiosny, to nie ma się co dziwić, że nam zwierzchność młodnieje :) Póki co cała sytuacja przypomina wielkie, wiosenne porządki, co, trzeba uczciwie przyznać, należało nam się już od dawna. Załoga wybudzona z zimowego snu zaczyna przejawiać niezdrowy zapał do pracy. Te niepokojące objawy zauważyłam też u siebie... Ale spokojnie, jest duża szansa, że się wyleczę :)
A na dodatek w moje pulchne łapki wpadła mi ostatnio książka o wieszczym tytule: Najlepsza załoga Słonecznego Olega Diwowa. Oczywiście to fantastyka, ale czyż załoga Muzeodajni, mieszczącej się na uroczym* osiedlu o wdzięcznej nazwie Słoneczne, nie jest fantastyczna?! Choć mam nadzieję, że jednak w jakiejś niewielkiej części różni się od swego literackiego sobowtóra...
Żeby jednak nie było dnia bez narzekania, to muszę uprzejmie donieść, że tak zachwalane przeze mnie misteria piątkowe, w ubiegłym tygodniu nie odbyły się. I to pomimo tego, że osobiście się na nie wybrałam! Skandal, nieprawdaż?
* Dla porządku: Urocze to jednak jest osiedle sąsiednie, przynajmniej z nazwy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




