poniedziałek, 12 października 2009

Historia pewnej zakładki


Najpierw Kasia przyjechała na pierwsze krakowskie spotkanie caminowiczów, przywożąc ze sobą plik zakładek z Sandomierza. Gustowne, z pięknymi fotkami równie pięknego romańskiego kościoła św. Jakuba.

Przez następne dwa lata (a może więcej?) zakręceni na punkcie camino ludzie z Tarnobrzega, Więcławic, Sandomierza i Krakowa oraz szeroko pojętych okolic dawnej drogi Via Regia,wytyczali, znakowali, upowszechniali i otwierali coraz to nowe odcinki jakubowych dróg prowadzących przez Kraków do dalekiego, a jednocześnie bliskiego Santiago de Compostela. Sandomierz z Krakowem połączył wyznakowany szlak, którym przeszli już pierwsi pielgrzymi. Tak samo bardziej południową stroną Polski biegnąca Via Regia, od Wielkich Oczu do Krakowa, została otwarta stopami pierwszego pielgrzyma, czyli tejże samej Kasi-od-Zakładek.

A niedawno, siedząc sobie w poczekalni u lekarza i czytając Zaskoczonego Radością C. S. Lewisa, wysunęłam nieznacznie sandomierską zakładkę z książki, na co zareagował siedzący obok mnie krakowski kompozytor, który pisze właśnie oratorium Droga św. Jakuba i poszukuje kontaktu z ludźmi, którzy w Małopolsce odtwarzają szlaki jakubowe... Święty i zakładki się łapie, żeby osiągnąć swój cel ;)

Fotki cudownej zakładki nie mam, ale poniżej filmik z Kasi pielgrzymki szlakiem Via Regia.




5 komentarzy:

  1. A u mnie też będzie! Tylko takie bardzo naciągane camino... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, ten bakcyl działa bardziej bezwzględnie niż wszelkie grypy drobio-wieprzowe ;) Już czekam na opowieść!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też chętnie poczytam.
    Ale te zakładki!!!
    Nie pamiętałam o nich.
    Ha, ha, ha. Rzeczywiście były!!!
    Takie biblioteczne zboczenie, zakładka to zawsze się przyda, ale żeby aż tak długo używać jednej?

    OdpowiedzUsuń
  4. I na dodatek "Zaskoczony radością"!
    Suprised by Joy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie jednej zakładki może być bardzo długie i, jak widać, owocne :) Ja lubię stare zakładki, takie zaczytane. Są mądrzejsze przez ciągłe przebywanie w książkach :)

    OdpowiedzUsuń